Transfery, Transfery, Transfery
Nie tak dawno temu zakończył się kolejny sezon naszej ukochanej Ekstraklasy. Tak jak pisałem wcześniej, że to Lech ma największe szanse na 3 kolejki przed końcem, tak i Lech został mistrzem. Wielu w to nie wierzyło, ale jednak. Obiektywnie patrząc to się Poznaniakom należało, chociaż tak naprawdę mistrzami są dzięki pomyłkom sędziego Małka (ten sam sędzia co dał popis w Bydgoszczy podczas finału PP) no i Mariusza J. i to pozostawia pewien niesmak. Jednak Lech grał najładniej w Polsce (o ile można powiedzieć, że ktoś grał ładnie) no i doping na Bułgarskiej robił wrażenie. Teraz to Poznaniacy mają szansę na dostanie się do raju jakim jest Liga Mistrzów. Oczywiście, żeby się tam dostać to właściciel Rutkowski musi wzmocnić zespół, a nie jak co roku np. Wisła osłabiać. Podobno Lech ma spore fundusze na transfery, ale już najlepszy zawodnik Poznaniaków - Robert Lewandowski odchodzi niemal na pewno do Borussi, a Peszko wciąż się wacha nad wyjazdem. Na razie nie słychać jakiś głośnych nazwisk, które miałyby wzmocnić poznańską drużynę. Mówi się, że zawodnikiem Lecha jest już praktycznie Kiełb, a jako głównym cel transferowy obrano sobie przy Bułgarskiej Sobiecha. Tylko czy to są wzmocnienia na Ligę Mistrzów? Jak ktoś raz na jakiś czas ogra obrońców Piasta to nie znaczy, że zrobi to samo z obrońcami Anderlechtu. Miejmy nadzieje, że w przypadku Lecha sprawdzi się stare powiedzenia, że: „dużo robią i mało gadają”.
Na rynku szaleje najbardziej Warszawska Legia dla której ten sezon był pełen upokorzeń. Dla Legii to, co dla wielu klubów w Ekstraklasie byłoby ogromnym sukcesem (czyli 4 miejsce) jest blamażem. I to też wiele mówi kibicom, którzy się z Legii wyśmiewają. Może i ostatnie lata mieli słabsze, ale np. taki Lech Poznań musi jeszcze wiele lat pograć, żeby mieć taką renomę (tak renomę! Dobrze przeczytaliście) jaką mają na świecie Warszawianie. I to nie jest żadna złośliwość, bo zapytajcie się kibica np. w Serbii kogo bardziej znają Legie, czy Lecha. Gwarantuję, że 5/6 pytanych odpowie Legia. Warszawianie zdążyli już pozyskać 3 zawodników: Vrdolijaka z Dinama, Mezenge z Flamengo i Kneżevica z Partizana. Vrodlijak stał się najdroższym transferem w naszej ekstraklasie, ale najprawdopodobniej nie na długo, bo ITI zapowiada jeszcze droższego piłkarza. I chciałem właśnie kilka słów poświęcić Chorwatowi, który ledwo co przyjechał do Polski, a już został przywitany przez WP artykułem wyśmiewającym (bo jak go inaczej nazwać?) tego zawodnika. Osobiście widziałem tego zawodnika w jednym meczu w LE i muszę powiedzieć, że wypadł całkiem nieźle. Dziennikarz WP jednak twierdzi inaczej i dodatkowo znalazł komentarze fanów Dinama, którzy cieszą z odejścia tego zawodnika. Ja sobie zdaję z tego sprawę, że to nie była najważniejsza postać w mistrzu Chorwacji (w końcu przyszedł do Polski), ale jednak przez trzy sezony grał w podstawowym składzie i nawet był kapitanem. Więc co działacze Dinama byli ślepi wystawiając go przez tyle czasu do gry? Ja bym się głosami fanów nie sugerował, bo wiadomo jak to jest gdy piłkarz odchodzi. Do tego z mistrza Chorwacji do polskiej ligi. Wchodząc na polskie fora gdy odchodził np. Roger było można przeczytać dokładnie to samo, a nazywanie piłkarza, którego się nie widziało w akcji niewypałem jest co najmniej niesmaczne. Dla tego poczekajmy, bo w naszej lidze być wyróżniającym się piłkarzem nie jest tak znowu trudno… O Mezendze i Kneżevicu już wiele osób napisało i wiele powiedziało, więc powiem tylko krótko, że Brazylijczyk ma zadatki na bycie gwiazdą naszej ligi. To jeszcze nie koniec transferów w Legii, bo w najbliższych dniach spodziewani są inni piłkarze, którzy dla fanów mają być miłą niespodzianką. Piłkarzem Legii na 90 % będzie także Portugalczyk Manu.
No to teraz kilka zdań o innych przetasowaniach na naszym rynku. W Warszawie nie tylko Legia szaleje, ale równie hucznie zapowiadane są transfery w Polonii. Pan Wojciechowski zapowiedział walkę o mistrzostwo Polski i raczej z pieniędzmi szczypać się nie będzie. Na razie na Konwiktorską za darmo przyszli Tosik z GKS-u i Onyszko z Odry. Podobno 37-letni bramkarz będzie zarabiał 50 tys. zł miesięcznie, a Wojciechowski przebił ofertę Wisły dwukrotnie. Czekajmy na dalszy rozwój wypadków, bo mówi się o trzykrotnym królu strzelców ligi Bułgarskiej. Tylko, że według gazet jedną nogą w Polonii byli już i Micanski i Cetnarski i Nowak, a nic z tego jak na razie nie wyszło. No to teraz kilka słów o Wiśle tutaj raczej same negatywne wiadomości, bo o transferach do klubu można powiedzieć tylko, że Wisła testuje… 22 bramkarza z kolei tym razem Brazylijczyka z IV ligi, a i tak zapewne w bramce w przyszłym sezonie będzie stał Pawełek. Za to jeśli chodzi o transfery z klubu to mówi się zdecydowanie więcej. Alvarez nie zostanie wykupiony z Regginy, z Ba nie przedłużą kontraktu, Jop, który dał mistrzostwo Lechowi też na pewno nie zostanie. Głowackiego chce Trabzonspor, Marcelo PSV, Brożki być może też odejdą. Czy jesteśmy świadkami powolnego upadku Wisły? Wiem, że piszę się o tym od lat, ale tym razem i ja tak uważam. W innych klubach na razie nic ciekawego nie słychać. Smacznym kąskiem jest Tshibamba z Arki. W Śląsku i Lechii był na testach Daniel Sikorski, ale nie zachwycił. Podobnie Janota w Gdańsku. Codziennie dostajemy nowe wiadomości i szykuje się naprawdę ciekawe okienko.
P.S. MŚ tuż, tuż
1 Komentarz
